Clubber.pl

Clubbing, dobra muzyka i zabawa z Clubber.pl

Menu

Zmień Miasto
Wyszukaj zasoby portalu

Ocena internautów: 0( głosy)

Oceń

The xx

xx

Young Turks/Sonic

xx_xx.jpg

Ocena redakcji: 4

Młoda formacja z Londynu znajduje się obecnie w centrum zainteresowania mediów. Tych czworo Anglików upodobało sobie kameralne, posępne, nastrojowe piosenki, które zostały niejako „rozebrane” z tradycyjnej faktury. Prawdopodobnie wzorem kultowej grupy Young Marble Giants muzycy xx stosują filozofię „mniej znaczy więcej”, budując utwory jedynie z pomocą pojedynczych uderzeń w struny basu, zapętlonych bitów perkusyjnych, ascetycznych w wyrazie wokali i paru ozdobników (przestrzenne klawiszowe plamy lub pół-riffy gitary, zwykle na jednej strunie). Między poszczególnymi zagrywkami jest sporo „powietrza” – całość „oddycha” ciszą, która pełni w miksie rolę dodatkowego instrumentu. Ów minimal pop, przywodzący chwilami na myśl nocne impresje zespołu Chromatics, wpierw fascynuje i porywa, by wkrótce wzbudzić podejrzenia. Dlaczego?

Szkoda bowiem, że te ciekawe zabiegi aranżacyjne mają względnie tani cel: wzbudzenie poczucia smutku i alienacji. To sprytny szantaż emocjonalny. Album ukazuje się w idealnym momencie, by spełnić funkcję ścieżki dźwiękowej do jesiennego spleenu wielu nastolatków tego świata – w duchu dołujących numerów Jesus And Mary Chain i takich tuzów depresyjnego grania, jak The Cure czy - z nowszych - Interpol. Od utalentowanych i jak rzadko kiedy świadomych debiutantów oczekiwałbym czegoś więcej, niż obowiązkowego dryfowania „w klimat”. Na szczęście nadzieją są szeroko rozumiane „popowe” inspiracje grupy – dumnie deklarowane w materiałach promocyjnych i (bardzo) powoli przenikające do jej estetyki (tu najmocniejszymi dowodami pozostają: bonusowa przeróbka piosenki „Hot Like Fire” z repertuaru nieżyjącej już gwiazdy komercyjnego r&b - Aaliyah, i numer „Infinity”, będący de facto przyczajonym plagiatem „Wicked Game” Chrisa Isaaka).

Gdyby xx zapragnęli w tym kierunku rozegrać swoje dalsze poczynania, mogą się stać długo oczekiwaną rewelacją „ponad podziałami”, łączącą rytmy i paletę dźwiękową chartsów z wrażliwością i inteligencją rodem ze sceny niezależnej. Czy środowiska, subkultury i style wymieszały się już na tyle solidnie, że taka hybryda jest możliwa? Druga płyta pokaże jakiego kalibru to zjawisko.

Borys Dejnarowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza

Pola oznaczone [*] są wymagane.