Clubber.pl

Clubbing, dobra muzyka i zabawa z Clubber.pl

Menu

Zmień Miasto
Wyszukaj zasoby portalu

Ocena internautów: 0(0 głosy)

Oceń

Nas

Untitled

Def Jam/Universal

Ocena redakcji: 3.5

Wiadomo, jakie zawsze są obawy przed premierą kolejnej płyty Nasa. Nikt nie ma wątpliwości co do nadludzkich wręcz umiejętności artysty w kwestii techniki rapowania. Jego proporcjonalny, symetryczny flow to już legendarny dar. Natomiast z oprawą muzyczną i treścią jego nawijek bywało różnie. Pod tym względem „Untitled” to na pewno ambitne przedsięwzięcie. Podobnie jak poprzedni album „Hip Hop Is Dead”, który miał dotyczyć stagnacji ideowej w środowisku hiphopowym, „Untitled” jest kolekcją kawałków tekstowo zaangażowanych – tym razem politycznie. I nie trzeba być amerykanistą czy politologiem, by dość szybko zorientować się, że społeczno-polityczne analizy Nasa dotyczące sytuacji w Stanach Zjednoczonych nie należą, mówiąc łagodnie, do najbardziej przenikliwych. Z literackiego punktu widzenia „Sly Fox”, „Testify” czy „Black President” mierzą wysoko, choć w aspekcie filozoficznym czy publicystycznym niekoniecznie tam sięgają. Nas podkreśla, że pierwotnie płyta miała nosić tytuł „Nigger”, ale do wytwórni zadzwonili ludzie z Białego Domu i zakazali tego. Niby anegdota średnio wiarygodna i trochę pod publiczkę, ale należy się szacunek za podejście „na serio”.
Muzycznie zaś, „Untitled” to taki „cwany gapa”. Uwodzi dość efektownym startem, by prawie godzinę później zastać nas ziewających, z myślami zupełnie gdzie indziej. Ale ten żwawy początek zapamiętuje się pozytywnie. Inna sprawa, że kilka beatów robi wrażenie co najmniej zasłyszanych lub wręcz wyeksploatowanych. „You Can’t Stop Us Now” operuje tym samym samplem, co „Anti-Matter“ z „Take Me To Your Leader” projektu King Geedorah, za którym stał MF Doom. „Breathe” z kolei przywodzi na myśl klasyczne „The Blueprint” wieloletniego rywala (a od niedawna przyjaciela) Jay-Z. „N.I.G.G.E.R.” brzmi niczym wyjęty z któregoś krążka Kanye Westa. I są to, niestety, imitacje gorsze od oryginałów, mimo że wśród producentów i gości na „Untitled” znajdzie się kilka sławnych nazwisk (ikony proto-rapu Last Poets, robiący coraz większą furorę Pollow Da Don i Mark Ronson albo ulubienica Timbalanda, wokalistka Keri Hilson). Aha – z korzyścią dla materiału, autor słynnego „Illmatic” nie poczęstował nas tym razem koszmarkiem pokroju „I Can”.

Borys Dejnarowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza

Pola oznaczone [*] są wymagane.