Lanu możecie kojarzyć z zespołu The Bamboos, jednego z najciekawszych muzycznych zjawisk ostatnich lat na Antypodach. Teraz artysta namawia na solową, autorską wycieczkę w świat jego muzyki. Zaproszenie warte przyjęcia, jeśli tylko lubicie brokenbeatowe brzmienia w stylu chociażby Marka De Clive-Lowe.
Krążek „This Is My Home” tworzy czternaście przyjemnych, wpadających w ucho kawałków, oscylujących wokół klimatów future soul/broken beat/funky. Nie brakuje jednak wycieczek w rejony hip hopu chociażby (świetny „It’s Time” będący wynikiem kolaboracji z raperem Kero One). Dominuje jednak broken beat w wydaniu nie gorszym niż ten spod znaku 4Hero czy Bugz in the Attic. Lanu zaprosił do współpracy wielu muzyków sesyjnych, którzy ubarwiają jego połamane produkcje partiami np. trąbki, gitary basowej, Rhodesa czy saksofonu. Dzięki temu przez blisko siedemdziesiąt minut ciągle coś się dzieje, zaskakuje, ożywia i dodaje smaczku kompozycjom. Na krążku gościnnie słyszymy Cherie Mathieson i Christin Deralas, która pojawia się aż w dwóch nagraniach z doskonałym, balladowym „Let You Glow” na czele.
„This Is My Home” to idealny zestaw na letnie wojaże. Zachwyca ciepłem, pobudza do ruchów, świetnie też relaksuje. Chociaż w muzyce Lanu nie ma nic nowatorskiego i ponadczasowego, to za sprawą klimatu, jaki nam serwuje, można mu wystawić naprawdę wysoką notę. Takich płyt najzwyczajniej w świecie nigdy za dużo!
Calak



