Roots Manuva, czyli Rodney Smith, był objawieniem brytyjskiego rapu przełomu wieków. Niesione jamajską wibracją, mroczne, ciężkie, pogięte produkcje i inspirowany raggowymi nawijkami rap stały się jego znakami firmowym. „Brand New Second Hand”, a przede wszystkim „Run Come Save Me” to jedne z najważniejszych hiphopowych albumów na Wyspach w ostatniej dekadzie. Manuva nad publicystykę przedkładał osobiste opowieści – jawił się w nich niczym mistyk, nierzadko zahaczający o tematykę religijną, czasem przemawiający tonem kaznodziei. Wątek duchowy dodatkowo pogłębił na zawierającej dubowe remiksy płycie „Dub Come Save Me”
Na „Slime and Reason” niezmiennie pieści uszy i trzewia masywnym basem. To jednak najbardziej przystępna produkcja Smitha. Muzyka zyskuje na przebojowości i rozbujaniu, ale jak dla mnie traci nieco ze swej nietuzinkowości. Najbardziej przekonują zachowujące undergroundowy sznyt wycieczki w kierunku futurystycznego electro-ragga, natomiast dancahallowe albo soulowo zabarwione, chwytliwe (jak nigdy wcześniej) motywy – mniej. Trudno jednak podejrzewać Manuvę o koniunkturalizm – to artysta błyskotliwy, nie zadowalający się łatwymi rozwiązaniami (zarówno w wymiarze muzycznym, jak i lirycznym) oraz bezkompromisowy, nawet gdy sięga po iście popowe refreny.
Łukasz Iwasiński



