Clubber.pl

Clubbing, dobra muzyka i zabawa z Clubber.pl

Menu

Zmień Miasto
Wyszukaj zasoby portalu

Ocena internautów: 0(0 głosy)

Oceń

Dick4Dick

Grey Album

Dickie Dreams/Mystic

Ocena redakcji: 5

O ile wstrząsający debiut Dick4Dick podporządkowany był jeszcze dość mocno electroclashowej linii, tak tym razem trójmiejskie Fiutki oddały się zupełnie we władanie rock’n’rolla i wyprawiły prawdziwe bachanalia. „Grey Album” to skrócony przegląd wszystkiego, co rozegrało się w muzyce popularnej ostatniego trzydziestolecia, zamknięty w słodkiej pigułce pokrytej kolorową skorupką.
Nie pamiętam innej płyty, na której koegzystowałyby z sobą: gorączka sobotniej nocy, psychodeliczny odjazd Syda Barretta, buty na koturnie Ziggy Stardusta, zappowski kabaret, progrockowa pompa (ssąco-tłocząca) i echa krautrocka. Do tego jeszcze funkowe basy, rozgorączkowane garażowe szarpidruty, noise’owa kakofonia i electro-rockowe ekstrawagancje w duchu Soulwax czy Death in Vegas. Podczas tych trzech kwadransów orgiastycznego karnawału, nawet natchnione zaśpiewy gospel w „Children of God” nie są w stanie zaskoczyć.
Produkcja rozbuchana do granic możliwości, niczym libido członków (zapewniam: dwuznaczność niecelowa) zespołu i nie tak syntetyczna jak na debiucie, z wielobarwnymi instrumentacjami, pełnymi smyczków, trąbek, syntezatorów Mooga oraz chórków śpiewanych falsecikiem przez facetów w za ciasnych spodniach i ze złotymi łańcuchami na owłosionych klatach. A jeśli i to nie zrobi na was wrażenia, w odwodzie pozostaje przebojowy potencjał „Szarego Albumu”, z którego wykluły się takie hity jak „Unfair” „Gina” (frontalne zderzenie epickiego rocka lat 70., electro i noise’u) oraz finałowy „Jesus”, którego napisania mógłby D4D pozazdrościć Andrew Lloyd Webber. Jest grubo. All hail the Dicks!!!

Sebastian Rerak

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza

Pola oznaczone [*] są wymagane.