Nie bez przyczyny mówią o niej "motyl z Filadelfii". Bez względu na to, czy występuje w roli głównej, czy śpiewa w chórkach, jej głosu słucha się z przyjemnością. A kiedy u boku Scott pojawiają się Mos Def, Al Jarreau, George Benson bądź Chris Botti, przyjemność zostaje podwojona.
Utwory zamieszczone na "Collaborations" pochodzą z różnych etapów kariery Amerykanki i reprezentują różne style. Dlatego też grzechem byłoby przyłożyć do tego albumu etykietkę R&B. Od początku kariery Jill śmiało, ale z wyczuciem sięga po jazz, hip hop, funk czy soul. Opisywana składanka potwierdza zarówno jej eklektyczne zamiłowania, jak i niebywałe zdolności wokalne, a spójność calości zapewnia właśnie głos artystki.
Szczególnej uwadze polecam dwie ballady: "Said Enough", w której Scott emanuje zmysłowością i słodyczą, a towarzyszy jej formacja The Isley Brothers; oraz "Sometime I Wonder" - równie ciepły i bardzo gustowny duet z Dariusem Ruckerem.
Na zakończenie wytknąć muszę twórcom dzieła jedno, ale kardynalne uchybienie. Aby uznać ten longplay za w pełni udany, powinien on zawierać nagranie "You Got Me", stanowiące preludium do wspaniałej kariery Jill Scott. Grupa The Roots nie zasłużyła na takie pominięcie.
Aneta Ostaszewska



