Sebastian Rerak
Ocena internautów: (1 głosy)
Słoń
Chore melodie
Fonografika
Ocena redakcji: 4
Zaznacza, że nie jest polskim Necro, ale od tego porównania nie zdoła całkiem uciec. Słoń, raper z poznańskiej ekipy WSRH (Wyższa Szkoła Robienia Hałasu) realizuje się w death/horrorcore’owym repertuarze, który rodzimy hip hop raczej sumiennie omijał. Na „Chorych melodiach”, debiutanckiej solówce samozwańczego 666. apostoła rządzi Zło, a nie uszminkowany szatan z komiksu. W tekstach seryjni zabójcy, groza, herezja, makabra, ale i twarda rzeczywistość upośledzonego ekonomicznie kraju (publicystyczny „Marsz robotów”) oraz lepki kawałek pornograficznej dosadności („Ssij go”). Słoń ma flow bez skazy, cały zapas brutalnych metafor i „pancze tak grube jak p...dolony Rudi Schubert”. Wspiera go także cała eskadra poznańskich (i nie tylko) nawijaczy, m.in. kompan z WSRH Shellerini, Jeżozwierz oraz Peja, jak również growlujący Lucas, wokalista hardcore’owego Preshrunk. Muzyka niemniej ciekawa – niepokojące podkłady, gdzieniegdzie ciężki riff gitary, sample z filmów (m.in. mistrzowskiego „Martwego zła”) i chropawe undergroundowe brzmienia. Mikser i Loco HCM zapodają bity, „do których mogłaby tańczyć śmierć”, także zupełnie odjechane, jakby wydobyte z soundtracku do chorej kreskówki (utwór tytułowy). Zwraca uwagę także drążąca nerwowo elektronika w „Krwawym aperitifie” oraz horrorowy klimat „Bezdechu”. Rzecz wydana zgodnie z przykazaniami DIY, ale na bardzo wysokim poziomie. Wedle zapowiedzi samego Słonia, miał być liryczny slasher. I jest! Dla mnie bomba.



