Znany z adapterowych eksperymentów Waxolutionists i producenckich eksperymentów Doriana Concepta Wiedeń dwadzieścia trzy lata temu wydał na świat Paula Movahediego. Blisko ćwierć wieku później Ubiquity Records wydaje debiutancki album Austriaka, który w międzyczasie przybrał pseudonim The Clonious. Wywiódł go – jak opowiadał w jednej z rozmów – z samplingu, na którym opiera brzmienie kompozycji. Pokrywający się kurzem, trzeszczący winylową płytą jazz złotej ery od lat stanowi niewyczerpane źródło pomysłów dla hiphopowych producentów na całym świecie. Dopiero jednak najmłodsze pokolenie poza bluesem i funkiem na równi z rapem słuchało muzyki elektronicznej. Eksperymentalne podejście, futurystyczne dźwięki i awangardowe patenty rytmiczne zasłyszane na płytach ze sklepowych półek z etykietą „nowych brzmień”, rozsadzają teraz zastane, beatmakerskie konwencje. Soulowe ciepło pozostaje w równowadze z „technicznym” brudem, organiczne próbki mają oparcie w charczącym basie, a wokalne partie Muhshinah, Georgii Ann Muldrow czy Dudleya Perkinsa idealnie wpisują się w gęste, oleiste brzmienie albumu. W wywiadach Movahedi opowiadał, że ma nadzieję dotrzeć tak do hiphopowców, jak i miłośników IDM. Jeśli „Between The Dots” trafi do słuchaczy z otwartymi głowami, Clonious spełni swoje założenia.
Filip Kalinowski



