O producenckim duecie Sound Providers z Zachodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych słychać było w hiphopowym podziemiu od 6 lat. "An Evening..." jest jednak debiutem pary Jason Skills i Soulo, bardzo wyczekiwanym i wypieszczonym pod każdym względem. To album, który wielu osobom może przywrócić wiarę w klasyczny hip hop.
Już we wkładce do płyty nieznający dotąd twórczości S.P. dostają jej posmak w postaci zapowiedzi: "(...) accept to hear something a bit deeper than your average rap dude describing his MTV Cribs lifestyles (...) accept to hear truth". Czym zaś jest ta prawda zawarta w muzyce duetu? Przede wszystkim zabawą, powrotem do korzeni muzyki rapowej. Mieszaniem jazzu, funku i soulu. Radością, która aż bije z tego albumu. Ani cienia powszechnej G-Unitowo-podobnej błazenady. Płyta to w większości wysmakowane, jazzujące instrumentale oparte na mocnej stopie, smakowitych samplach i precyzyjnych skreczach. Zaproszone grono raperów z podziemnych, tzw. true-school'owych kręgów (Asheru, Little Brother czy też Procussions) rymuje bardzo - że się tak wyrażę – miło i pozytywnie. Słychać luz, pogodę ducha, wielki szacunek dla korzeni hip hopu. Słucha się ich w uśmiechem, a nogi i głowa same podrywają się do rytmicznych ruchów.
Wszystkim fanom Jurrasic 5 i A Tribe Called Quest polecam szczególnie. Nie, może inaczej: polecam wszystkim lubiącym dobry, korzenny hip hop. Fanom soulu czy jazzu też powinno przypaść do gustu, bo to po prostu doskonała płyta!
Calak



